OKO


Dziś pojechaliśmy całą rodziną do kościoła. Wszyscy wierni modlili się między innymi o to, aby rządzący mądrze podchodzili do wszystkich spraw dotyczących kraju i ludzi. Oczywiście po powrocie do domu przy obiedzie zaczęła się rozmowa o polityce. Mało co nie wybuchła kłótnia. Ja, że nie znoszę polityki szybko się ulotniłem z Kacprem na dwór do piaskownicy. Potem dowiedziałem się od Oli, że o mały włos a teściu by się udławił, tak prowadził zacięcie dyskusję. Wtedy mogłem wrócić spokojnie do domu, bo temat polityki został szybko ucięty przez nasze mamy. Reszta niedzieli upłynęła spokojnie. Relaksowaliśmy się na łonie natury. Chciałem jeszcze jechać na grzyby do lasu, ale Ola nie chciała, bo ostatnim razem przywiozła kleszcza i trochę się zniechęciła do lasu. Ale poszliśmy na spacer do parku, a tam leżało pełno kolorowych liści. Niektóre były już zgrabione w wielkie górki. A Kacperek miał frajdę, bo wskakiwał na te góry liści i podrzucał do góry. Ale musieliśmy mu przerwać całą zabawę, bo jeszcze dostalibyśmy ochrzan za ponowne zaśmiecanie parku liśćmi.  Poza tym ktoś się napracował, żeby to zgrabić.  

 

Strona którą wykonałam strony internetowe radom

 

 

Free homepage created with Beep.com website builder
 
The responsible person for the content of this web site is solely
the webmaster of this website, approachable via this form!